o1o. kolejna wieczorna sesja

Znów jest wczesny świt, choć słońca nie widać. Zbliża się piąta, a ja znów nie śpię, jeszcze nie śpię. A mimo, że przesypiam tylko cztery godziny dziennie, to te dni mi jakoś uciekają. Już piąty września, a pamiętam tą falę demotywatorów ostatniego dnia wakacji… Na dobrą sprawę to siedzę i nie-wiadomo-co-robię, bo nie robię nic bardziej pożytecznego niż zdejmowanie ekwipunku w grze MMORPG i może paru mądrzejszych wpisów na Blipie.
Jestem leniwa, ten brak spania mnie rozleniwia, a obecność włączonego komunikatora, muzyki i przeglądarki, rozprasza mnie do reszty. Jutro pewnie pozbędę się tego pierwszego na czas pracy, by w końcu zarobić marne grosze na mojej wirtualnej twórczości.
Brr, aż mnie dreszcz przeszedł na myśl o pracowaniu.

10 września jadę do Katowic, czyli w równe pięć miesięcy od mojej pierwszej wizyty tam. Zleciało strasznie szybko, choć na dobrą sprawę wiele faktów zatarło się już w mojej pamięci i chyba lepiej żyć w przekonaniu, że nigdy nie miały miejsca…

oo9. zmiany na lepsze

Dobra, już świta, więc kładę się spać. Skończyłam szablon i uważam, że jest naprawdę niezły. Sądzę, że to mnie zmotywuje do regularniejszego pisania tutaj, bo mam tyle tych blogów, że o brzydszych czasem zapominam. Ale wróżę sama sobie sukces.
Na pewno jeszcze trzeba będzie wprowadzić parę poprawek, ale jest, działa i ładnie wygląda. Wszelkie błędy bardzo proszę zgłaszać – wezmę je pod uwagę i poprawię.

Jak tylko wstanę, to trzeba się powoli zabrać za to zamówienie z allegro, za które póki co w ogóle nie mam ochoty się brać, a czas trochę goni, bo tak na niedzielę powinno już być. Się zobaczy, w niedzielę mam WWE, więc jak nie zapomnę, to mi dwie godziny z życia wypadną.

A za tydzień będę w Katowicach znowu, na weekend, zobaczyć mieszkanie/pokój, bo chyba może być lepiej niż tam w Bytomiu na Stroszku. 40 minut czy godzina drogi to dużo no i jeszcze ten okropny, śmierdzący pies! Wszystko będzie lepsze od niego, prawda?