<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Yzoja</title>
	<atom:link href="http://blog.yzoja.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://blog.yzoja.pl</link>
	<description>coś między kobietą a geekiem</description>
	<lastBuildDate>Sun, 27 Nov 2011 20:07:51 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Austin Wright &#8211; &#8216;Tony i Susan&#8217;</title>
		<link>http://blog.yzoja.pl/austin-wright-tony-i-susan/</link>
		<comments>http://blog.yzoja.pl/austin-wright-tony-i-susan/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 22 Nov 2011 12:09:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Angelika Wincenta Yzoja</dc:creator>
				<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[kryminał]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.yzoja.pl/?p=232</guid>
		<description><![CDATA[&#8216;Zapomniane arcydzieło amerykańskiej literatury&#8216; &#8211; takimi słowami, oprócz tytułu, wita nas okładka powieści Austina Wrighta. Jeśli coś jest arcydziełem, a w dodatku jest to kryminał &#8211; muszę to przeczytać. Wydana jest przeciętnie, choć tekst jest duży i czytelny, okładka jak dla mnie nijak ma się do treści, w przeciwieństwie do okładki oryginalnej. Dlaczego? Mamy tutaj [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><img class="size-medium wp-image-1196 align-left" title="Tony-i-Susan_Austin-Wright,images_big,11,978-83-7495-996-4" src="http://szuflada.net/wp-content/uploads/2011/11/Tony-i-Susan_Austin-Wrightimages_big11978-83-7495-996-4-212x300.jpg" alt="Tony i Susan - Austin Wright" width="212" height="300" />&#8216;<strong>Zapomniane arcydzieło amerykańskiej literatury</strong>&#8216; &#8211; takimi słowami, oprócz tytułu, wita nas okładka powieści Austina Wrighta. Jeśli coś jest arcydziełem, a w dodatku jest to kryminał &#8211; muszę to przeczytać.</p>
<p style="text-align: justify;">Wydana jest przeciętnie, choć tekst jest duży i czytelny, okładka jak dla mnie nijak ma się do treści, w przeciwieństwie do okładki oryginalnej. Dlaczego?</p>
<p style="text-align: justify;">Mamy tutaj powieść w powieści. Susan jest byłą żoną Edwarda, marzącego o byciu pisarzem i jako jego najszczerszy krytyk dostaje maszynopis do oceny, z którego treścią my, czytelnicy, zapoznajemy się w całości. Jest to, trzeba przyznać, dość ciekawy zabieg. Mamy tu powieść Edwarda i reakcje Susan na jej treść oraz czasem wspomnienia z jej życia.</p>
<p style="text-align: justify;">Akcja powieści toczy się wokół życia Susan i jej odczuć podczas czytania maszynopisu byłego męża, widzimy jak główna postać &#8211; tytułowy Tony &#8211; oddziałuje na nią i jej sposób myślenia, jak stawia się na miejscu głównego bohatera &#8222;Nocnych Zwierząt&#8221; i zastanawia się co zrobiłaby na jego miejscu&#8230;<span id="more-232"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Tony Hastings akademicki nauczyciel, matematyk, z przeciętnym życiem, żoną i jedną córką, Helen. Wybierają się jak co roku na wakacje do Main, do domku letniskowego i jedyną odmiennością w ich identycznym corocznym planie jest fakt, że jadą autem nocą. Przejeżdżając autostradą przez Pensylwanię przekonują się jak wiele złego może spotkać ludzi podróżujących po zmroku, nawet po dobrze znanej trasie, z rodziną przy boku.</p>
<p style="text-align: justify;">Recenzenci napisali, że jest to powieść o zemście, a nawet dwóch. Zemście Tony&#8217;ego na mężczyznach, którzy zaczepili jego i jego rodzinę tamtej pamiętnej nocy, a drugiej nie jestem w stanie zobaczyć &#8211; przecież Susan się na nikim nie mści. Może więc chodzi tu o drugiego bohatera &#8222;Nocnych Zwierząt&#8221; &#8211; policjanta, Roberta Andesa, który ostatecznie zmienia bieg wszystkiego?</p>
<p style="text-align: justify;">Powieść jak dla mnie kończy się bardzo nijako. Mamy przeplot odczuć ze wspomnieniami, choć nie poznajemy konkretnej opinii głównej bohaterki na temat całości &#8222;Nocnych Zwierząt&#8221;. Może jest to furtka do drugiej części &#8211; jeśli tak, nie chciałabym przeczytać kontynuacji, gdyż wystarczająco zmęczyła mnie lektura tych trzystu osiemdziesięciu stron.</p>
<p style="text-align: justify;">Dlaczego mnie zmęczyła? Było masę błędów, część może wynikała z tłumaczenia, ale na pewno nie wszystko. Czasem czytamy, że małżeństwo Susan z Edwardem rozpadło się dwadzieścia pięć lat temu, gdzie główna bohaterka jest koło czterdziestki, nie rozumiem jak za samochodem światło na ulicy może byś srebrzyste (skoro tylne światła są czerwone) i jakim cudem ma czarno przed maską samochodu (światła są białe i w ciemnościach po prostu nie może być czarno), tym bardziej, że jadą praktycznie sami pustą ulicą przez środek lasu&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">Denerwuje mnie narracja, nie w &#8216;Nocnych Zwierzętach&#8217;, ale ta dotycząca Susan. Wszystkie czasowniki są w czasie teraźniejszym, przez wszystkie strony, nawet we wspomnieniach. To znacznie utrudnia czytanie, przynajmniej mnie. Tak krótkie, urywane zdania sprawiają, że traci się cała rytmika tekstu i nie sposób czytać go płynnie, jednym tchem.</p>
<p style="text-align: justify;">Staram się znaleźć jakieś zalety, czy mocne punkty tej książki. Poza faktem, że jest lekka i nie ciąży w torbie, ciężko znaleźć coś jeszcze.<br />
Rozdziały są krótkie, więc nie jest żal przerywać czytanie książki co kilkadziesiąt minut, skoro sam autor daje nam te przerwy.</p>
<p style="text-align: justify;">Nie jest jednak tak, że odradzam tę książkę każdemu, kto zawiesi na niej oko w Empiku, czy innym sklepie. Nie przypadła mi do gustu, nie znaczy jednak, że nie spodoba się komuś innemu. Jeśli kogoś nie drażnią urywane zdania, jeśli potrafi przymknąć oko na niedopatrzenia w treści i jeśli nie zasugeruje się zbyt mocno nazwaniem tej powieści &#8216;arcydziełem&#8217;, może wyciągnie z lektury trochę więcej przyjemności niż ja.</p>
<p style="text-align: justify;">Tego życzę każdemu, kto sięgnie po ten tytuł.</p>
<p style="text-align: right;"><strong>Angelika Yzoja </strong></p>
<p style="text-align: left;"><strong>Ocena</strong>: 2/5<br />
<strong>Autor</strong>: Austin Wright<br />
<strong>Przekład</strong>: Jędrzej Polak<br />
<strong>Tytuł</strong>: „Tony i Susan”<br />
<strong>Wydawnictwo</strong>: Muza S.A.<br />
<strong>Data wydania</strong>: 2011<br />
<strong>Liczba stron</strong>: 381</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.yzoja.pl/austin-wright-tony-i-susan/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Blog Day 2011</title>
		<link>http://blog.yzoja.pl/blog-day-2011/</link>
		<comments>http://blog.yzoja.pl/blog-day-2011/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 01 Sep 2011 00:26:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Angelika Wincenta Yzoja</dc:creator>
				<category><![CDATA[web]]></category>
		<category><![CDATA[blog day]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.yzoja.pl/?p=225</guid>
		<description><![CDATA[GeekGirls &#8211; obowiązkowo. Jeden z niewielu blogów, które czytam na poważnie, ciekawy i taki dla mnie. Odkryłam go kiedyś przypadkiem i bardzo się cieszę, że tak się stało. Etsuko Keehl &#8211; pamiętnik pisany przez lesbijkę. Niebanalny, pełny emocji, widać w nim, że autorka sama siebie szuka, gdyż część postów pisane jest tak, jakby była facetem. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<ul>
<li><a href="http://geekgirls.pl/" target="_blank">GeekGirls</a> &#8211; obowiązkowo. Jeden z niewielu blogów, które czytam na poważnie, ciekawy i taki dla mnie. Odkryłam go kiedyś przypadkiem i bardzo się cieszę, że tak się stało.</li>
<li><a href="http://empire.mylog.pl/" target="_blank">Etsuko Keehl</a> &#8211; pamiętnik pisany przez lesbijkę. Niebanalny, pełny emocji, widać w nim, że autorka sama siebie szuka, gdyż część postów pisane jest tak, jakby była facetem. Uwielbiam. Wielki dystans do siebie i świata. I osobiście &#8211; lubię jej głos.</li>
<li><a href="http://consercius.mylog.pl/" target="_blank">Consercius</a> &#8211; opowiadanie. Znalezione pewnie z półtora roku temu, w momencie gdy dziewczyna zgłosiła się do mnie do oceny. Zauroczyłam się bezwzględnie. Uwielbiam stylizację tekstu i samą historię.</li>
<li><a href="http://www.blog.spoongraphics.co.uk/" target="_blank">Spoon Graphics</a> &#8211; designowe inspiracje. Świetny design, genialne tutoriale, czyli wszystko, czego taka ja potrzebuję do szczęścia, by nauczyć się operować wektorami w Illustratorze.</li>
</ul>
<p>I z piątym mam chyba problem.<br />
Albo i nie, cholera, skleroza.</p>
<ul>
<li><a href="http://blog.xixi-studio.pl/" target="_blank">xixi Blog</a> &#8211; blog o projektowaniu, o logach, designie, projektach opakowań i trochę ciekawych tekstów. Loga loga loga! Zestawienia z konkretnymi motywami &#8211; naprawdę pomocne w projektowaniu.</li>
</ul>
<p>I to by było na tyle na dziś.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.yzoja.pl/blog-day-2011/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>by się oderwać na moment</title>
		<link>http://blog.yzoja.pl/o23-by-sie-oderwac-na-moment/</link>
		<comments>http://blog.yzoja.pl/o23-by-sie-oderwac-na-moment/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 23 Jul 2011 12:32:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Angelika Wincenta Yzoja</dc:creator>
				<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[ogólnie]]></category>
		<category><![CDATA[innerpartysystem]]></category>
		<category><![CDATA[sesja]]></category>
		<category><![CDATA[siódme niebo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.yzoja.pl/?p=207</guid>
		<description><![CDATA[Muzycznie wciąż rządzi Innerpartysystem, w sercu ten sam facet i nie sądzę, by któraś z tych rzeczy uległa zmianie. W kwestii muzyki pewnie zdarzy się chwilowe zauroczenie, którego w życiu prywatnym nie przewiduję, ale i tak, prędzej czy później znów wrócę do moich trzech ulubionych niedogolonych facetów z Pensylwanii. Sesja powiedzmy jest w stanie zawieszenia [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Muzycznie wciąż rządzi Innerpartysystem, w sercu ten sam facet i nie sądzę, by któraś z tych rzeczy uległa zmianie. W kwestii muzyki pewnie zdarzy się chwilowe zauroczenie, którego w życiu prywatnym nie przewiduję, ale i tak, prędzej czy później znów wrócę do moich trzech ulubionych niedogolonych facetów z Pensylwanii.</p>
<p>Sesja powiedzmy jest w stanie zawieszenia &#8211; jeszcze się nie skończyła, ale mam wolne. Następne egzaminy we wrześniu, dwa tylko na szczęście (i jedno zaliczenie, którego nie mam bo jestem leniwa). Na razie się jeszcze nimi nie przejmuję. A nawet gdybym chciała, to bym chyba nie miała czasu.</p>
<p>Pełno roboty mam ostatnio, pełno. Nie ma chwili, bym mogła sobie odpocząć psychicznie, nie myśleć o jakichś projektach do wykonania, czy to całych templatkach do WordPressa, czy jakiejś grafice potrzebnej komuś na JUŻ. Więc robię, bo ktoś musi, a ja w sumie to lubię. Chodzenie spać nad ranem też mi bardzo nie przeszkadza (w godzinach porannych i tak wstawanie nie ma sensu, bo słońce za bardzo świeci w monitor), więc jakoś to powoli idzie.<br />
Chciałam nowy szablon sobie zrobić, ale też nie wiem kiedy znajdę chwilę. Ale nie no, nie narzekam. Lepiej, że jest robota, niż jakby jej miało nie być. Trzeba zarobić na Live&#8217;a na rok, tak tak tak! I czekać z niecierpliwością na nowego Battlefielda.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.yzoja.pl/o23-by-sie-oderwac-na-moment/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>przerysowany świat</title>
		<link>http://blog.yzoja.pl/o23/</link>
		<comments>http://blog.yzoja.pl/o23/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 01 Jul 2011 23:08:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Angelika Wincenta Yzoja</dc:creator>
				<category><![CDATA[ogólnie]]></category>
		<category><![CDATA[katowice]]></category>
		<category><![CDATA[siódme niebo]]></category>
		<category><![CDATA[studia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.yzoja.pl/?p=190</guid>
		<description><![CDATA[Przychodzi czasem taki dzień, który zupełnie przypadkiem zmienia Twój świat. Wywraca go do góry nogami bez konkretnej przyczyny a powrót do normy wydaje się zupełnie niemożliwy. Przeszłość traci wtedy na wartości, liczy się tu i teraz i przyszłość&#8230; Poznaliśmy się w sumie prawie przypadkiem, w pewien majowy czwartek i od tego czasu ciężko nam bez [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Przychodzi czasem taki dzień, który zupełnie przypadkiem zmienia Twój świat. Wywraca go do góry nogami bez konkretnej przyczyny a powrót do normy wydaje się zupełnie niemożliwy. Przeszłość traci wtedy na wartości, liczy się tu i teraz i przyszłość&#8230;</p>
<p>Poznaliśmy się w sumie prawie przypadkiem, w pewien majowy czwartek i od tego czasu ciężko nam bez siebie wytrzymać. W końcu rozumiem słowo &#8216;kocham&#8217; i w końcu potrafię go używać. Cholernie cieszy mnie to, że nasze światy są tak podobne, mam tylko nadzieję, że to się nigdy nie zepsuje.</p>
<p>Ze Śląska jednak nie uciekam, bo nie chcę stracić tego co mam, mojego szczęścia, najważniejszego. Ludzi na uczelni jakoś przeżyję, naprawdę warto, a przynajmniej nie stracę roku, bilans dodatni więc wychodzi z tego rachunku. Co się jeszcze zmieniło? Jestem bardziej hetero niż bi, pomijając sny, uśmiecham się i nie spędzam całych dni przed monitorem, a to przecież wielkie sukcesy.</p>
<p>Świat mi się zmienił, ma inne kolory, inne kreski, ramki i ścieżki na przyszłość&#8230; i jakoś ani trochę mi to nie przeszkadza.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.yzoja.pl/o23/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>pięć metrów ponad światem</title>
		<link>http://blog.yzoja.pl/o21/</link>
		<comments>http://blog.yzoja.pl/o21/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 May 2011 22:14:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Angelika Wincenta Yzoja</dc:creator>
				<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[innerpartysystem]]></category>
		<category><![CDATA[koncert]]></category>
		<category><![CDATA[patrick nissley]]></category>
		<category><![CDATA[pieniądze]]></category>
		<category><![CDATA[siódme niebo]]></category>
		<category><![CDATA[wyjazdy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.yzoja.pl/?p=166</guid>
		<description><![CDATA[W nawiązaniu do tego: http://blog.yzoja.pl/o18-jak-w-snie/, gdyż minął &#8216;deadline&#8217;, czyli wydarzenie się stało lub się nie stało. Skoro piszę, to można się domyślać jak mniej-więcej rozwinął się ten wątek. A dziś mija tydzień, już tydzień. Otóż. Udało mi się faktycznie pojechać na ten koncert. Ponad miesiąc wcześniej kupiłam sobie bilet na niego, te na pociąg dwa tygodnie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W nawiązaniu do tego: <a href="http://blog.yzoja.pl/o18-jak-w-snie/">http://blog.yzoja.pl/o18-jak-w-snie/</a>, gdyż minął &#8216;deadline&#8217;, czyli wydarzenie się stało lub się nie stało. Skoro piszę, to można się domyślać jak mniej-więcej rozwinął się ten wątek. A dziś mija tydzień, już tydzień.</p>
<p>O<strong>tóż. </strong>Udało mi się faktycznie pojechać na ten koncert. Ponad miesiąc wcześniej kupiłam sobie bilet na niego, te na pociąg dwa tygodnie przed całym wydarzeniem dzierżyłam w dłoniach. Za zarobione z projektów pieniądze udało mi się jeszcze kupić nową płytę (Never be Content EP) i koszulkę z tejże płyty. Na całą więc otoczkę i koncert&#8230; poszło ponad 400zł. Ale warto było. I już lecę z wyjaśnieniami dlaczego.</p>
<p>Kilka dni przed koncertem, w fazie czynienia Twittera zdolnym do użytku, napisałam do Patricka (wokalisty Innerpartysystem), na temat tego czy ciężko z nimi sobie zrobić zdjęcie, czy dostać autograf. Bo będę w Berlinie i bardzo bym chciała. Odpowiedź, że nie powinno być z tym problemów i &#8216;see you there&#8217;. Cała w skowronkach byłam, choć nie było to jeszcze to stadium zaawansowania mojej szajby, które obecnie jest widziane. Ale jeszcze.<br />
<span id="more-166"></span></p>
<p>Gdy dostałam do rąk nową płytę, obejrzałam ją dokładnie z każdej strony, zatrzymując się dłużej na zdjęciu zespołu. &#8216;Mośki&#8217;. Pierwsza myśl, a druga? Że skoro tak genialnie grają, to mogę wybaczyć im to, że nie wyglądają. Przecież nie każdy musi, prawda? No ale tak, słuchałam tej płyty i słuchałam, wpisałam sobie ich na YT i znów wyskoczyły mi piosenki, których nie znam. JA nie znam?! No właśnie, wskoczyło mi to na ambicję, więc znalazłam ich wcześniejsze dema, w tym demo samego wokalisty.<em> Patrick Nissley</em> się facet nazywa. Myślenie o nim jak o &#8216;mośku&#8217; szybko zaczęło zanikać i przekształciłoć się w miłość. Taką wiecie, typową miłość psychofanki do artysty (choć nie powiem, marzy mi się zostać jego żoną&#8230; #hide). Całkiem to przyjemne, bo aż takiej szajby dawno na nikogo nie miałam. Ale teraz wrócę do wycieczki mojej.</p>
<p>Trasę zaczęłam w środę, pociągiem do Poznania, nie obyło się bez podstawowego pakietu rozrywek zafundowanego przez PKP &#8211; nie było pociągu, w który miałam się przesiąść w Lublińcu, mimo, że dzień wcześniej na stronie jeszcze widniał. W efekcie musiałam przesiadać się jeszcze dwa razy i przyjechałam do Poznania prawie godzinę później. Ale to nic. Cieszyłam się, że mój dar zadziałał i coś mnie tknęło, żeby w padającym telefonie zajrzeć na stronę naszych kolei.<br />
Następnego dnia rano, o 12, czekał mnie pociąg do Berlina. Stresowałam się. <em>Przecież ja nie sprecham</em>! No i jechałam sama&#8230; W każdym razie &#8211; dałam radę. Dostałam się do Berlina, po paru okrążeniach wokół Dworca Głównego w Berlinie i okolicznych ulicach, udało mi się wyjść w dobrym kierunku, porzucając wyrysowaną wcześniej mapkę. Szłam na czuja i tak było zdecydowanie najmądrzej.</p>
<p>Berlin był piękny! Miasto takie czyste, szczególnie po pobycie na Śląsku, nowoczesne, mili ludzie na ulicach, uśmiechający się serdecznie do moich kolorowych włosów&#8230; Stada rowerów, sklepów z pamiątkami i budek z kebabem, tak niby podobnie, acz zupełnie inaczej. Te piękne budynki parlamentu i ambasad wszelkich, naprawdę, byłam zafascynowana. I cała rzesza turystów! Nie minęłam żadnych Polaków, ale naprawdę, zwiedzających było masę i się nie dziwię. Nie miałam ochoty opuszczać tego miasta, nie zwracając już uwagi na to, że to obcy kraj, gdzie teoretycznie nie znam języka, ponad to co pisane.</p>
<p>Wtrącając jeszcze &#8211; miałam nadzieję, że przyjadę i będę mogła obalić stereotyp na temat tego, że Niemki są brzydkie. Ale choćbym się nie wiem jak starała, to nie mogę temu zaprzeczyć. Gdy zobaczyłam jakąś ładną kobietę, to w 90% przypadków trzymała ona w dłoniach mapę Berlina, robiła zdjęcia wszystkiemu zwykłym tanim aparatem lub rozmawiała z koleżanką w języku innym niż Niemiecki. Poza tym, dziewczyny na koncercie (pomijając fakt, że większość z nich była ubrana w krótkie spodenki, krótsze niż męskie bokserki, miała na sobie jakieś skąpe topy i włosy jak świeżo po wyjściu od ekstrawaganckiego fryzjera, co nijak miało się do deszczowo-burzowej pogody) naprawdę nie grzeszyły urodą. Jedną ładną poznałam, to mówiła, że któreś z jej rodziców jest ze Szwecji. Dzień dobry.</p>
<p>Gdy dotarłam pod Columbia Club było jeszcze dużo czasu do otwarcia drzwi, jednak cztery dziewczyny siedziały na schodach, więc podeszłam, zagadałam i dołączyłam do nich na te parę godzin. Piszczałam. Byłam podekscytowana tak, że dziewczyny nie mogły uwierzyć. Pamiętam jak Mischi stwierdziła, że widać, że naprawdę się cieszę. No tak! Cieszę! Zza drzwi dobiegły dźwięki &#8216;Money makes the world go round&#8217; i głos Patricka. JAK mogłam się nie cieszyć, skoro się udało? Miałam bilet i czekałam przed wejściem już. Udało się, naprawdę się udało. Minęło kilkadziesiąt minut zanim to do mnie dotarło.</p>
<p>Streszczać koncertu nie będę. Wejście IPSu było niesamowite, zagrali 8 kawałków, z czego za 6 oddałabym wszystko, a przy jednym dostałam muzycznego orgazmu, bo&#8230; usłyszałam &#8216;if we all should die tonight, we will have no regrets&#8217; na żywo! Z ust tego okrągłego rudego potworka szalejącego na scenie. Nie mogłam marzyć o niczym więcej. Tak mi się wtedy wydawało.<br />
Darłam się. Krzyczałam, piszczałam i wydawałam z siebie dźwięki, jakie wydaje się tylko na koncertach. Przeszczęśliwa, nie zwracając zupełnie uwagi na otoczenie, na spojrzenia ludzi obok mnie&#8230; Bo tak, dla Innerpartysystemu byłam chyba tylko ja, a znało ich w ogóle z 10 osób, może. A ja przyjechałam się bawić! A nie stać zaraz pod sceną jak słup soli, nie rozumiejąc kto i o czym śpiewa.</p>
<p>Byłam tak szczęśliwa! Słyszałam ich na żywo, mój ukochany zespół, w ulubionych piosenkach. To było więcej jak spełnienie marzeń. Do tej pory w zasadzie, słuchając utworów które tam grali, zamykam oczy i widzę dokładnie to, co działo się wtedy na scenie. Nie chcę tego zapomnieć, nigdy, nigdy, nigdy! Prawie setka zdjęć i filmików powinna mi w tym trochę pomóc, ale i tak, najważniejsze utrwalone mam w pamięci.</p>
<p>Po 4 miałam pociąg powrotny do Poznania. Wracałam śniąc na jawie. Spełniły się moje marzenia i nawet niewypowiedziane sny, nigdy w życiu nie wyobraziłabym sobie lepszego scenariusza, choć ulepszenie obecnego nie byłoby zbyt trudno wymyślić. Nie powinnam jednak za dużo wymagać. Chłopcy z Innerpartysystem podpisali mi dwie koszulki, z Krisem rozmawiałam parę minut, bo specjalnie do mnie wyszedł na publikę (nikt nawet nie zauważył, że to klawiszowiec &#8216;supportu&#8217;, co było dla MNIE smutne, więc zastanawiam się jak on do tego podszedł&#8230; no ale), mam z nim zdjęcie, było miło. Poza faktem, że byłam spanikowana i pragnęłam zobaczyć Patricka, to naprawdę było dość swobodnie i absolutnie nie czułam tej przepaści, która zazwyczaj jest w relacji artysta-groupie. Patricka z Jaredem dorwałam później. Rozmawiałam z nimi intensywniej, mam też podpisy i wspomnienie tak piękne, że przeżywam jak trzynastolatka na widok Biebera. Mianowicie &#8211; podczas rozmowy z nimi Jared złapał mnie za jedną rękę, a Patrick za drugą. To było po prostu niesamowite. A ja tak się cieszyłam! Ze dwa razy powiedziałam z uśmiechem &#8216;I love you guys&#8217;, a później skierowane w oczy Patricka &#8216;I love you so much!&#8217;. Powiedziałam, że przyjechałam aż z Polski, byli pod wrażeniem, Patrick obiecał więcej koncertów w Niemczech i może coś w Polsce? Tak, byłoby cudownie, tylko kto by przyszedł, poza garstką moich znajomych i tych przypadkowych ludzi nudzących się w ten konkretny wieczór? Na razie jednak się nie martwię tym. Marzę o kolejnym spotkaniu. Marzę o tym, by Patrick znów wypowiedział moje imię, tak jak wtedy to zrobił (bo Jared dopytywał o nie). Chcę ich znów na żywo usłyszeć, chcę się podniecać ich muzyką, głosami i wszystkim.</p>
<p>Tego dnia spełniły się moje marzenia. Nie przesadzam. Wracałam ze świadomością, że jestem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi, bo ich poznałam. Ich! Gwiazdy, choć na szczęście nie z wielkim ego. Ludzi, których muzyka nakręca mnie pozytywnie od prawie trzech lat, autorów cytatu mojego życia, cytatu, który naprawdę wiele we mnie zmienił. A wpis z następnego dnia z Twittera Krisa zrobił mi świat do reszty:</p>
<p><span class="cytat">@<a>Yzoja</a>, thanks for coming !</span></p>
<p>Bardziej szczęśliwa mogłabym być tylko, gdybym miała zdjęcie z Patrickiem. Ale trzymanie go za rękę mi to rekompensuje w stopniu wystarczającym, choć oczywiście nie umiem przestać o nich myśleć. Ich piosenki lecą od rana do nocy, wszędzie, gdzie tylko się da. Królują na tapecie w telefonie i komputerze, w szablonie na blogu, w każdej mojej rozmowie i w moich ubraniach. Chodzę w pomazanej koszulce, a w torbie pomazanej w ich logo i nazwę obija się Patrickowa butelka.<br />
Jestem psychofanką. Jestem tego świadoma.</p>
<p>&nbsp; <em style="color: #000;">x</em> II<a>I</a>II<br />
I na dobranoc moja tapeta z telefonu, która tam oczywiście chodzi wolniej, w tempie naprawdę idealnym.
<div style="text-align: center;"><a href="http://blog.yzoja.pl/wp-content/uploads/2011/05/kukacz.gif"><img src="http://blog.yzoja.pl/wp-content/uploads/2011/05/kukacz.gif" alt="" title="Patrick" width="240" height="180" class="alignnone imag size-full wp-image-179" /></a></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.yzoja.pl/o21/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

