yzojowe irytacje

1
22 marca 2010

Jestem zirytowana, dla ludzi, którzy przebywaliby w moim towarzystwie byłoby to łatwe do zauważenia, tak sądzę, że minę mam nieciekawą i ‘kurwiki’ w oczach. Dlaczego? Z powodu idiotyzmu nauczycieli i dostawców internetu do mojego domu, którzy na mój problem rozłożyli ręce i stwierdzili, że z ich strony wszystko jest w porządku i jeśli działa mi przez proxy, to tego powinnam używać. Kabaret i ignorancja, totalnie mnie irytująca.
A nauczyciele? Ściślej jedna nauczycielka, na którą krzywo patrzę jeszcze od tamtego semestru, kiedy z ocen 4,5 wystawiła mi propozycję 3 na semestr. Dramat, a oczywiście moich 94% i 96% z próbnej podstawowej matematyki nie wzięła pod uwagę, bo przypadkiem wypadałoby postawić MI dobrą ocenę. W tym semestrze robi się jeszcze ciekawiej, mianowicie – dowiedziałam się dziś, że na piątek trzeba zrobić 108 zadań z zakresu podstawowego, a na poniedziałek drugie tyle z rozszerzonego. Na widok mojego buntu zapytała ‘co wy innego macie do roboty?’. Moja odpowiedź może i brzmiała po chamsku, ale była jak najbardziej prawdziwa: ‘chociażby chemię i fizykę’. Odpowiedziała, że napiszę słabo maturę… ’96% mnie satysfakcjonuje’ ‘a rozszerzenie napiszesz na 0′. Cudownie, kulturalnie i irytująco tak, że nie potrafiłam oprzeć się wyrzuceniu w eter co najmniej jednej ‘pani lekkich obyczajów’.

Czy nauczyciele muszą nas tak irytować? Praca domowa i w ogóle drugi semestr z takiej przykładowo chemii, wygląda tak: DLA CHĘTNYCH, bo wiadomo, że chemię nie każdy lubi, z fizyki jest podobnie, większy nacisk nauczyciel stawia na zdających, niż tych, którzy fizykę mają koło dupy mimo matematyczno-fizycznego profilu, biologia to samo, nawet znienawidzona przeze mnie geografia i język niemiecki. Ja rozumiem, że ta matematyka jest ważna, bo jest obowiązkowa, ale samo podejście nauczycielki do tego nastraja mnie tak anty-matematycznie, że najchętniej nie pokazałabym się już na tych lekcjach do zakończenia roku, które jest przecież… za zaledwie 5 tygodni. Kwestia więc chyba jest do przemyślenia.

Nie boję się matury, a już w szczególności matematyki, na którym-bądź poziomie.

The Servant – she cursed me
Depeche Mode – useless
Anemik – wczoraj
GrubSon – koniec
Yann Tiersen – guilty

uśmiecham się jednak w myślach, wiedząc, że czas teraz będzie gnał jak szalony,
a tego właśnie chcę

  1. Komentarz napisał Krzysiek
    22 marca 2010, 21:56

    Znaczna większość nauczycieli z matematyki przeżywa teraz stres. „Boją się o swój tyłek”, więc cudują z tą matematyką, aż głowa boli. Blech.