Fakt. Data 10 kwietnia wzbudza me mnie pozytywne odczucia. Wtedy właśnie nastąpiła konfrontacja wyobrażeń z rzeczywistością. Bałam się, cholernie się bałam… a naprawdę nie było czego. Było naturalnie. Nie odnosiłam wrażenia, że widzimy się dopiero pierwszy raz. Rozmawiając, nie było przepaści, mieliśmy pełno tematów, które sądzę, że nie skończyłyby się jeszcze przez kolejnych parę dni. Smoleńsk, mówiąc nieczule – przeszedł bokiem. Byłam na bieżąco jedynie przez czas spędzony w pociągu. Odcięliśmy się od tego…
Pozostaje jedynie czekać do kolejnej okazji na spotkanie. Kryczuś ma moją czapkę, ale może… Koralgolowi w niej lepiej niż mnie?
ostatnio za często czuję się dziwnie.
jestem mistrzem nadinterpretacji, ale…
to nie tylko moja wina. Tak sądzę.
odwieczny problem z zachowaniem dystansu…
W głowie mam kompletny chaos. Niczego mi się nie chce.
Czasem łapię się na tym, że mam ochotę połamać kartę SIM, by uwolnić się wreszcie od ciągłej chęci pisania SMSów. Pewnie by to pomogło, ale boję się tego, że wtedy z moją głową działyby się jeszcze straszniejsze rzeczy, niż dzieją się obecnie.
/ jestem uzależniona od: BLIPa i wiśniowych Tymbarków.
- Marzenia się spełniają,
tak mi tam dzisiaj napisali. Chciałabym tego doczekać.
Yann Tiersen – la valse d’Amélie (orchestral version)