wakacyjnie

0
21 maja 2010

Matury dobiegły końca. Oficjalnie od dzisiejszego poranka mam już wakacje. Czyż to nie piękne? Za miesiąc dostanę wyniki, kilka dni później już się dowiem, czy będę studiować w Katowicach czy nie, choć szczerze i nieskromnie wierzę, że nie ma możliwości, by mnie tam nie chcieli, chociażby z powodu samej szóstki z fizyki, nie wspominając o ponadprzeciętnie napisanych maturach, bo tak właśnie czuję, że poszły mi nieźle.
Chyba jestem zakochana w sobie, chyba mi to nie przeszkadza…
Coraz częściej zaciera się u mnie granica między samouwielbieniem, pewnością siebie i arogancją, miesza się to tak, że sama nie wiem, czy jestem zakochana w sobie, pewna siebie czy po prostu po chamsku arogancka. Prawda, że to naprawdę interesująca kwestia? Ktoś może zna odpowiedź na to, jak to ze mną jest?

Amon Tobin – micro mighty people

Tymbarki są już od dłuższego czasu niezwykle monotematyczne. Te prawdziwe, jak i te w Fejsbókowej aplikacji.

Mam wakacje, najdłuższe w życiu.
Za trzy tygodnie zobaczę w końcu siebie przy władzy, na mazurach z szotami w ręce lub sterem. Później Katowice, jeden raz i drugi… i pewnie kilka kolejnych.
Czemu mam wrażenie, że te wakacje będą inne od wszystkich?