Muzycznie wciąż rządzi Innerpartysystem, w sercu ten sam facet i nie sądzę, by któraś z tych rzeczy uległa zmianie. W kwestii muzyki pewnie zdarzy się chwilowe zauroczenie, którego w życiu prywatnym nie przewiduję, ale i tak, prędzej czy później znów wrócę do moich trzech ulubionych niedogolonych facetów z Pensylwanii.
Sesja powiedzmy jest w stanie zawieszenia – jeszcze się nie skończyła, ale mam wolne. Następne egzaminy we wrześniu, dwa tylko na szczęście (i jedno zaliczenie, którego nie mam bo jestem leniwa). Na razie się jeszcze nimi nie przejmuję. A nawet gdybym chciała, to bym chyba nie miała czasu.
Pełno roboty mam ostatnio, pełno. Nie ma chwili, bym mogła sobie odpocząć psychicznie, nie myśleć o jakichś projektach do wykonania, czy to całych templatkach do WordPressa, czy jakiejś grafice potrzebnej komuś na JUŻ. Więc robię, bo ktoś musi, a ja w sumie to lubię. Chodzenie spać nad ranem też mi bardzo nie przeszkadza (w godzinach porannych i tak wstawanie nie ma sensu, bo słońce za bardzo świeci w monitor), więc jakoś to powoli idzie.
Chciałam nowy szablon sobie zrobić, ale też nie wiem kiedy znajdę chwilę. Ale nie no, nie narzekam. Lepiej, że jest robota, niż jakby jej miało nie być. Trzeba zarobić na Live’a na rok, tak tak tak! I czekać z niecierpliwością na nowego Battlefielda.
Przychodzi czasem taki dzień, który zupełnie przypadkiem zmienia Twój świat. Wywraca go do góry nogami bez konkretnej przyczyny a powrót do normy wydaje się zupełnie niemożliwy. Przeszłość traci wtedy na wartości, liczy się tu i teraz i przyszłość…
Poznaliśmy się w sumie prawie przypadkiem, w pewien majowy czwartek i od tego czasu ciężko nam bez siebie wytrzymać. W końcu rozumiem słowo ‘kocham’ i w końcu potrafię go używać. Cholernie cieszy mnie to, że nasze światy są tak podobne, mam tylko nadzieję, że to się nigdy nie zepsuje.
Ze Śląska jednak nie uciekam, bo nie chcę stracić tego co mam, mojego szczęścia, najważniejszego. Ludzi na uczelni jakoś przeżyję, naprawdę warto, a przynajmniej nie stracę roku, bilans dodatni więc wychodzi z tego rachunku. Co się jeszcze zmieniło? Jestem bardziej hetero niż bi, pomijając sny, uśmiecham się i nie spędzam całych dni przed monitorem, a to przecież wielkie sukcesy.
Świat mi się zmienił, ma inne kolory, inne kreski, ramki i ścieżki na przyszłość… i jakoś ani trochę mi to nie przeszkadza.